Skip to content


Wylot do USA

Tak jak kiedyś obiecałem w mojej historii otrzymania wizy do USA , napiszę ze dwa słowa o tym jak dotarłem za ocean. A z lekka jest o czym opowiadać, bo to nie było zbyt normalne.

Zaczęło się  oczywiście od szukania najtańszego połączenia – samolotu do New York.

Cóż, zacząłem główkować i szukać tego czegoś na internecie. Pierwsze co to zacząłem przeglądać i zaznaczać aukcje na niemieckim ebay. Tutaj jest całe mnóstwo ciekawych propozycji. Mnie interesowały przede wszystkim nie te reklamowe, a raczej te gdzie ktoś, komu nagle coś wypadło nie mógł skorzystać z kupionego przez siebie biletu. Ot, takie małe, prywatne Last Minute. Dodatkowym bardzo ważnym warunkiem było to , aby sprzedający miał odpowiednią ilość pozytywnych opinii, co mogłoby zagwarantować pozytywny przebieg transakcji – to raczej nie podróż do supersamu, gdzie można się wrócić spokojnie… Problemem był oczywiście wylot z terenu Niemiec i dotarcie tam – kto chciałby na darmo jechać do Dusseldorfu, po to aby dowiedzieć się, że sprzedający to oszust.

Przez około dwa miesiące obserwowałem aukcje i brałem w kilku udział, ale niezbyt szczęśliwie. Szukałem naprawdę taniego zakupu, najlepiej z wylotem z Berlina. W końcu znalazłem osobę, która na dwóch aukcjach sprzedawała dwa bilety do Nowego Jorku z wylotem z Dusseldorfu. Jedna z aukcji miała cenę 80 EU !! Właśnie na nią się “przyczaiłem” i UDAŁO się – kupiłem ten bilet za 105 EU. Był to lot z firmą LTU. W ramach biletu samolotowego do NY miałem też darmowy przejazd pociągiem na terenie Niemiec z dowolnego miejsca na lotnisko ! Musiałem jeszcze dopłacić 50 EU za zmianę rezerwacji. Czyli 155EU zabilet do Nowego Jorku i z powrotem.

OK zacząłem szukać połączenia ze Szczecina do Dusseldorfu, ale ponieważ trochę bałem się korzystać  z pociągów (nie mogłem sobie pozwolić na spóźnienie na samolot) postanowiłem pojechać autobusem – czyli dołożyłem kolejne 200 zł na transport do Dusseldorfu, ale co tam to i tak tanio jak barszcz.

Rano po dojechaniu do Dusseldorfu to już pikuś – lokalnie pociągami, czy ichnimi Bahnami na lotnisko i JUŻ !!   brr….dreszczyk, bo nigdy nie leciałem samolotem, nigdy nie byłem na lotnisku, a tu nagle pierwszy raz i to w obcym mieście i w obcym języku.

Spoko, spoko, nic strasznego, jakoś sobie poradziłem z odprawą (nawet udało mi się załatwić miejsce przy oknie). Dalej już nie było tak różowo. Po przejściu przez wszystkie bramki, po zdejmowaniu i prześwietlaniu butów, dotarłem do poczekalni, gdzie….., gdzie dowiedziałem się , że samolot się popsuł (dobrze, że na ziemi) i wylecimy dopiero za 8 godzin……taaaaa, 8 godzin w poczekalni na lotnisku…miło, miodek…..na szczęście miałem świeżo kupionego Ludluma zatem jakoś czas przeleciał.

Doczekałem się wreszcie !! Wsiadłem do samolotu ! Dreszcz emocji – wszystko nowe. Rozumiem co drugie słowo z wypowiadanych przez stewardesy. Szukam kamizelki ratunkowej….dowiaduje się jak zapiąć pasy..

OK wsio się udało, kołujemy……i ziuuuuu do góry !!! normalny ODLOT !!! nigdy czegoś takiego nie czułem !!! doznania MIÓD !! nagle samolot przestaje się wznosić !! kładzie się na bok i skręca  – ja leżę bokiem i obserwuję ziemię…za chwilę prostuje się i znowu POWER do góry !!

kurcze pisząc te słowa zatęskniłem do tego !!! Właśnie wchodzę na ebay szukać kolernego biletu !!

Kiedyś opiszę powrót z Nowego Jorku – też był ciekawy

Podobny temat poruszono:

  1. Miłe chwile Od kilku dni, widujemy się codziennie. Znaczy ja i Monika. Spacerujemy po mieście, zajadamy się lodami i innymi smakowitościami (aaa...

Posted in Historie.

Drug trade names include propecia, the former marketed for male pattern baldness and the latter for benign prostatic hyperplasia, both are products of Merck & Co.