Skip to content


Jak dostałem wizę do Stanów…

Trafił mi się ktoś do odwiedzenia w Stanach i postanowiłem tam pojechać.
Pierwszy krok to oczywiście WIZA .

OK, “wszedłem” na stronę Ambasady USA i poczytałem przewodnik

Następnie zabrałem się za wypełnianie odpowiedniego formularza…trochę zagmatwany i trzeba pisać po angielsku.
Taaak, tylko nie mam jeszcze konkretnej daty wyjazdu, ani miejsca dokąd pojadę……OK, wpisałem przybliżoną datę, na necie znalazłem jakiś średni hotelik w NY i wpisałem ten adres.
Reszta jakoś poszła…..

Teraz fotograf…..jak ja nie lubię chodzić do fotografa….ale jakoś poszło – Pan coś tam oponował na wielkość i wymagania fotografii, ale zrobił.

Następnie telefon do Ambasady, aby się umówić na spotkanie – też jakoś poszło – termin na za dwa tygodnie OK.

Czas leci……wyjazd pociągiem nocnym do Warszawy. W Warszawie zimno (marzec) – zbyt lekko się ubrałem – nowe jeansy, koszula + krawat i do tego lekki płaszcz….

eh..dotarłem do Ambasady. Tutaj tłumek ludzi przed wejściem. Policjanci z kałachami….
Jakaś fura chce wjechać do ambasady – jest zdrowo trzepana, lusterkami oglądane podwozie…

Powoli wchodzimy do przedsionka – pierwsze upokorzenia – obmacywanie, oddanie telefonów i innych elektronicznych śmieci, pasek też zabrali….

OK, za przedsionkiem robi się nowa kolejka do budynku ambasady…stoimy na dworzu (marzniemy) , jakiś człowieczek chodzi i wstępnie sprawdza dokumenty…
Co chwila głos z głośnika wzywa kolejna osobę do wejścia do Ambasady…zupełnie jak jakiś bigbrother…..ok, powolutku do przodu.

Wchodzę….kilka stanowisk z panienkami, coś tam prostego do wypisania, oddaję dokumenty , dostaję “numerek” i idę dalej do piwnicy…hehehe

OK, tutaj już kupa ludzi siedzi na krzesełkach w pierwszych rzędach i nasłuchuje o co konsul pyta, jak przebiega rozmowa…ogólnie widać strach w oczach ludzi…..

OK, ponieważ chcę jechać czysto turystycznie, to “wali” mnie to jak nie dostanę wizy….siadam na końcu i czytam książkę – coś Ludluma..hehehe, ale pasuje do miejsca…

Czas nadszedł..mój numerek, zostawiam wszystko i idę leniwie do okienka…
Do Pana konsula dzień dobry ( po polsku ) , Pan konsul po polsku i rozmowa….

- a po co Pan jedzie ? – odpowiedziałem jakieś dwa, trzy słowa.
- czy ma Pan w Polsce mieszkanie, dom ? – nie, ale chcę się budować, tu mam akt notarialny o zakupie ziemi, mogę pokazać……nie, nie trzeba pada odpowiedź..

Pan konsul klepie coś na klawiaturze (może gra w tetrisa ??) , mija 10 sekund i :

- Dziękuję, to wszystko………

hm…mała konsternacja – co jest grane…..

- Dostał Pan wizę – zapraszam na górę……

no tak….45 sekund rozmowy z Panem Konsulem i po wszystkim – pozytywnie.

Ciekaw jestem czy to losowanie ? czy co ? nie mam pojęcia co ? ale wizę dostałem…..hehehe – looozik

Podobny temat poruszono:

  1. mały sukces !! Wczoraj znowu spotkałem “Ją” w kafejce. Siadła obok przy komputerze, uśmiechnęła się i przywitała !!!! Super, że szef dał mi...

Posted in Historie.


0 Responses

Stay in touch with the conversation, subscribe to the RSS feed for comments on this post.



Some HTML is OK

or, reply to this post via trackback.

Drug trade names include propecia, the former marketed for male pattern baldness and the latter for benign prostatic hyperplasia, both are products of Merck & Co.