Dziś jadę w delegację z szefem do Warszawy.
Po powrocie opiszę wrażenia. Jakoś nigdy mi Stolyca nie “leżała”. Ruch, wszyscy gdzieś biegają, śpieszą się – normalnie Sajgon….Zobaczymy jak będzie tym razem.
Ogólnie jest OK. Życie zaczyna się układać – idę z Moniką na kawę w sobotę. Wprawdzie w kafejce internetowej…ale zawsze to coś….
Podobny temat poruszono:
- chyba wychodzę z dołka….. Kurcze już prawie pół roku bezdomności za mną. Powoli wreszcie coś sie zaczyna układać – pracuję. Jak tak dalej pójdzie...
- Warszawa….biznes…. Korki, korki, korki …. jak tu żyć do cholery? Chyba szybko, mocno i przede wszystkim krótko. Więcej do tej zakichanej...
- Ciągle praca Jest OK, praca OK, wprawdzie nonstop, ale jest OK. Dziś relax i Heineken – ale tylko jeden, żadnych tam libacji...
- mały sukces !! Wczoraj znowu spotkałem “Ją” w kafejce. Siadła obok przy komputerze, uśmiechnęła się i przywitała !!!! Super, że szef dał mi...
0 Responses
Stay in touch with the conversation, subscribe to the RSS feed for comments on this post.